Parlamentarzyści - do pracy!

Ostatnio dużo mówi się i pisze o pomyśle PiS na dwukadencyjność w samorządach. Uważam, że najpierw należy wprowadzić wymóg dwukadencyjności w Sejmie. I kilka innych rozwiązań służących poprawie jakości pracy Sejmu, jak wymóg rekrutowania kandydatów na parlamentarzystów z ludzi aktywnych zawodowo. Szczegóły w poniższej notce, zapraszam Państwa do dyskusji.

Jako praktyk, posłanka obserwująca od wewnątrz na żywo działalność obecnego Sejmu uważam, że Polacy zasługują na lepszy parlament. A wystarczy wprowadzić kilka prostych rozwiązań, żeby poprawić jakość pracy posłów i senatorów. Czyli:


Po pierwsze - kandydaci na posłów i senatorów powinni rekrutować się z ludzi aktywnie pracujących zawodowo, jak radni w samorządach. Wtedy w parlamencie zasiadać będą fachowcy, a nie odwieczni partyjni funkcjonariusze.
Ludzie przyzwyczajeni do pracy zawodowej nie marnują czasu na bezcelowe spory i jałowe dyskusje, lecz skupiają się na rozwiązaniu problemu. Jako parlamentarzyści będą więc zajmować się istotnymi sprawami, co szybko przełoży się na jakość stanowionego prawa. A partie polityczne staną się organizacjami skupiającymi ludzi wyznających pewne wartości, a nie zainteresowanych intratnymi posadami znacznie powyżej kwalifikacji.

Po drugie - wynagrodzenie posła czy senatora powinno wynosić tyle, ile jego ostatnia pensja, przynajmniej przez pierwsze dwa lata. Wtedy praca w Sejmie traktowana będzie jako służba obywatelom, a nie sposób na łatwe pieniądze. A do parlamentu wreszcie zechcą startować specjaliści, dla których dziś poselska dieta to trochę za mało.
Nie muszę chyba tłumaczyć, jak przełoży się to na jakość pracy parlamentu i stanowionego prawa. Oczywiście można wprowadzić pewien maksymalny pułap wynagradzania parlamentarzystów, bo Sejm czy Senat nie jest bogatą korporacja. Skoro jednak wybitny prawnik czy dobry ekonomista zarabia więcej na wolnym rynku niż np. ogrodnik, dlaczego tak nie powinno być w Sejmie? Poseł posłowi nierówny, można więc zróżnicować wynagrodzenia w zależności od ich wkładu intelektualnego w rozwój Polski.

Po trzecie - posłowie i senatorowie - powinni obowiązkowo uczestniczyć w wydarzeniach ważnych w swoim okręgu. Już obligatoryjnie w sesjach Sejmiku i regularnie spotykać się z mieszkańcami - samorządami miejskimi, organizacjami pozarządowymi. Tak samo ci, którzy mieszkają daleko. Trudno, jak się mieszka w Stanach Zjednoczonych, nie startuje się na senatora w Polsce. Kiedy parlamentarzyści poznają realne problemy mieszkańców swojego okręgu, będą inaczej patrzeć na rzeczywistość i najważniejsze sprawy do rozwiązania. A ludzie będą mieli reprezentantów z prawdziwego zdarzenia, nie "spadochroniarzy".

Po czwarte - mieszkańcy powinni mieć możliwość odwołania parlamentarzysty, z którego są niezadowoleni, w referendum o niezbyt wysokim progu skuteczności. Na miejsce takiego posła czy senatora wchodziłaby kolejna osoba z listy, wybory uzupełniające nie byłyby więc konieczne.

Oczywiście to na razie dość luźne pomysły, punkt wyjścia do dalszych dyskusji. Proszę więc Państwa o opinie i komentarze. Pewne jest jedno - obecny Sejm pod władzą PiS przebija wszelkie rekordy niekompetencji i arogancji. Tak dalej zwyczajnie być nie może.
Trwa ładowanie komentarzy...