Reforma sądownictwa jest zaprzeczeniem praworządności. Wystarczy przykład skargi nadzwyczajnej. który w praktyce doprowadzi do zawieszenia prawa w Polsce. Przez 5 lat skazany nawet w najbardziej sprawiedliwy sposób może nie respektować wyroku - na przykład nie będzie zwracał długu. Dzięki koneksjom w upartyjnionym Sądzie Najwyższym zostanie w końcu uniewinniony, a jego wierzycielowi pozostanie jedynie akceptacja straty. To już nie będzie wymiar sprawiedliwości, a bezmiar niesprawiedliwości.
Reforma nie jest potrzebna ludziom, tylko politykom PiS. Zresztą nie wszystkim, bo część z nich ma wątpliwości, jak senator Zofia Romaszewska czy prezydent Andrzej Duda. Polacy skorzystaliby na reformie sądów rejonowych, czyli skróceniu długości postępowań, wprowadzaniu pomocy dla ludzi zbyt biednych na pomoc prawną czy obniżeniu kosztów sądowych. Minister Ziobro robi jednak dokładnie na opak. Dziś "Fakt" podał, że przygotowuje skokowe podwyżki kosztów sądowych. Nawet opłata minimalna wzrośnie z 30 zł na 100 zł! I to jest świetne podsumowanie, jak obchodzą PiS zwykli ludzie.
Po co więc wszystkie rozmowy, nocne debaty, pozory? Wystarczy przecież zmienić Konstytucję wprowadzając zapis, że władzę w Polsce może sprawować tylko PiS. Wtedy przynajmniej PiS przestanie oszukiwać suwerena.
A tak bardziej poważnie - PSL i inne opozycyjne partie dołożą wszelkich starań w celu zablokowania tej pseudoreformy systemu sprawiedliwości.
