O autorze
Poseł na Sejm RP VII kadencji z wykształcenia prawnik. Wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Moim priorytetem jest polityka prorodzinna, wyrównywanie szans rozwoju uboższych regionów kraju, wprowadzanie rozwiązań wspierających małą i średnią przedsiębiorczość, praca na rzecz równouprawnienia kobiet oraz ekologia.

PiS uzdrowi rencistów i chore dzieci. Niepełnosprawni złożą się na "dobrą zmianę"

Rząd przygotowuje rewolucję w rentach i świadczeniach pielęgnacyjnych, czyli ich wielkie odbieranie. Gotowy jest projekt resortu min. Rafalskiej, który z założenia ma przynieść duże oszczędności. Emeryci już złożyli się na realizację obietnic PiS, teraz dołożą się niepełnosprawni. PiS wie, że to nie przysporzy im zwolenników i głosów w wyborach. Zmienia więc w pośpiechu ordynację, by wygrać za wszelką cenę, w nieuczciwy sposób.

Rząd przygotował program nowego orzekania o niepełnosprawności i niezdolności do pracy, czyli mówiąc wprost uszczelniania wypłat rent i zasiłków pielęgnacyjnych. Zdaniem Gertrudy Uścińskiej, prezes ZUS, zmiany przyniosą nawet kilkanaście mld zł oszczędności rocznie. Projekt lada dzień trafi do parlamentu, z pewnością zostanie przegłosowany i na początku 2018 roku wejdzie w życie.



Co się zmieni? Obecnie o niepełnosprawności orzekają różne komisje, m.in. KRUS czy PZON, będzie tylko jedna, z ZUS. Istnieją też różne stopnie niepełnosprawności, nowa kwalifikacja zakłada statusy osoby niepełnosprawnej, niesamodzielnej i... niezdolnej do pracy. Nietrudno zgadnąć, że chodzi o "wyleczenie" sporej grupy rencistów i dzieci, na które matki otrzymują świadczenie pielęgnacyjne. Wtedy w systemie dofinansowania zostaną tylko ludzie w najcięższych stanach, czyli albo całkiem niepełnosprawni ruchowo, albo z głębokim upośledzeniem umysłowym, albo chorzy na terminalną chorobę. Wszyscy inni będą uznani za mniej lub bardziej zdolnych do pracy, a komisja ZUS orzeknie, gdzie i w jakich zawodach mogą pracować.


Dlaczego PiS posuwa się do tak drastycznych kroków? Bo przeszarżował ze swoimi sztandarowymi programami. Szybko okazało się, że 500+ kosztuje więcej niż planowane 23 mld zł rocznie, a na wcześniejszą emeryturę przeszło więcej osób niż rząd wcześniej szacował. Gertruda Uścińska, prezes ZUS oficjalnie stwierdziła, że koszt wcześniejszych emerytur przez 4 lata przekroczy 50 mld zł. A to dwa lata wypłat 500+... Skąd wziąć pieniądze? Rząd ściąga już z emerytów, rolników, przedsiębiorców, ale to za mało, sięga więc do portfeli inwalidów.

Wiadomo więc, dlaczego PiS napisało ordynację wyborczą pod siebie i zawłaszcza Sąd Najwyższy, który zatwierdza wyniki wyborów. Politycy tej partii zdają sobie sprawę, że w uczciwy sposób nie wygrają. Do zwycięstwa nie wystarczą głosy największych beneficjentów programu 500+, czyli stałych utrzymanków MOPSów i GOPSów oraz wcześniejszych emerytów. Oprócz nich nikt nie skorzystał na rządach PiS, a wszyscy się na nie składają, nie wyłączając najbiedniejszych.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że Polacy zmobilizują się i pójdą na wybory, bo tylko duża frekwencja pozwoli zatrzymać kombinacje PiS.
Nowy rząd z pewnością znajdzie lepszy sposób na oszczędności niż zabieranie najsłabszym.
Trwa ładowanie komentarzy...