O autorze
Poseł na Sejm RP VII kadencji z wykształcenia prawnik. Wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Moim priorytetem jest polityka prorodzinna, wyrównywanie szans rozwoju uboższych regionów kraju, wprowadzanie rozwiązań wspierających małą i średnią przedsiębiorczość, praca na rzecz równouprawnienia kobiet oraz ekologia.

Nowe prawo łowieckie skłóca myśliwych i rolników

Nowe prawo łowieckie obowiązuje niecały miesiąc, a rząd PiS już próbuje wycofać się z forsowanych na siłę zmian. Ostrzegaliśmy, że sołtysi nie będą wyceniać szkód łowieckich za darmo, bez szkoleń i bez rozporządzeń. Rządzący jednak zrobili po swojemu, na złość myśliwym i rolnikom. I teraz wszyscy mają problem.

Co ustawa to bubel - tak można najkrócej podsumować legislacyjny dorobek rządu. Teraz na jaw wychodzi kolejny problem związany z nowelizacją prawa łowieckiego autorstwa Ministerstwa Środowiska. O co dokładnie chodzi? Od 1 kwietnia br. szkody łowieckie szacować muszą ... sołtysi, którzy jak wiadomo swoje funkcje pełnią społecznie. Co więcej, bez szkoleń i nie wiadomo w jaki sposób, bo do dziś nie ma rozporządzeń określających zasady szacowania. Trudno się więc dziwić, że sołtysi nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności, a w konsekwencji gminy nie mogą powoływać komisji do oceny szkód.

Ministerstwo Środowiska zauważyło problem dopiero po kilku tygodniach od wejścia ustawy w życie. Kilka dni temu minister Henryk Kowalczyk doszedł do wniosku, że szkody wyrządzane przez zwierzynę powinni jednak oceniać myśliwi. "Zwracam się z uprzejmą prośbą o podjęcie ze strony dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich szacowania szkód łowieckich" - napisał w piśmie do przewodniczącego Polskiego Związku Łowieckiego Piotra Jenocha.

Myśliwi jednak wcale nie palą się do wzięcia na siebie odpowiedzialności. Rządzący nie słuchali ich protestów podczas procedowania ustawy, uchwalili prawo w pośpiechu mimo merytorycznych uwag opozycji. Rozwiązanie nie podoba się również rolnikom. Teraz ministerstwo skazuje ich bowiem na łaskę i niełaskę myśliwych, którzy szkód szacować wcale nie muszą, bo przecież minister ich tylko „prosi”, do niczego nie zmusza. W ten sposób rząd PiS skłóca myśliwych z rolnikami, nie zbliżając się wcale do rozwiązania problemu.


Nietrudno było przewidzieć, że majstrowanie PiS przy prawie łowieckim skończy się bublem prawnym. Wcale nie czuję satysfakcji, że ostrzegałam przed tym finałem. A wystarczyło podejść do sprawy poważnie. Wysłuchać opinii wszystkich zainteresowanych stron i dopracować przepisy, a nie uchwalać je "na kolanie".
Polskie Stronnictwo Ludowe wystąpiło z inicjatywą upodmiotowienia sołtysów. W jaki sposób? Chcemy, żeby sołectwo było po oficjalnym najniższym szczeblem samorządu, a sołtysi otrzymywali pensję 1000 zł miesięcznie. Dopiero wtedy można byłoby obciążać ich obowiązkami. Złożyliśmy już projekt odpowiedniej ustawy i czekamy na reakcję polityków innych ugrupowań.
Będzie to swoisty test, jak poważnie traktują polską wieś.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...