O autorze
Poseł na Sejm RP VII kadencji z wykształcenia prawnik. Wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Moim priorytetem jest polityka prorodzinna, wyrównywanie szans rozwoju uboższych regionów kraju, wprowadzanie rozwiązań wspierających małą i średnią przedsiębiorczość, praca na rzecz równouprawnienia kobiet oraz ekologia.

Rząd się wyżywi. Oświata umrze z głodu?

Strajk nauczycieli rozlewa się na całą Polskę. Pedagodzy żądają 1000 zł podwyżki pensji, niewiele wyższych od minimalnej. Minister Zalewska oferuje im jednak 100 zł na rękę, ponoć na więcej państwa nie stać. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie jej autorska reforma oświaty, która pochłonęła co najmniej 4 mld zł. PiS rozniecił kolejny pożar, którego nie chce i nie potrafi ugasić.

Wg niedawnego sondażu IPSOS 54 proc. Polaków uważa, że nauczyciele powinni zarabiać co najmniej 3 tys. zł na rękę. Tyle zarabiają obecnie tylko dyplomowani, ale... brutto. Nauczyciele stażyści dostają na rękę 1751 zł - całe 97 zł więcej niż najniższa krajowa! W dodatku reforma pani Zalewskiej wydłużyła im drogę do awansu zawodowego, czyli większych pieniędzy.

W końcu nauczyciele powiedzieli "dość". Z coraz większą determinacją domagają się zarobków adekwatnych do wykształcenia i wykonywanej pracy. Słusznie. Rząd PiS znalazł środki na podwyżki dla policjantów i górników, lekką ręką wydaje miliony na nagrody dla swoich ludzi i pensje sekretarek w państwowym banku, dlaczego więc nauczycielom każe żyć na granicy nędzy?

Odpowiedź jest prosta: limit planowanych przez PiS wydatków na oświatę pochłonęła reforma edukacji. Zdaniem większości ekspertów szkodliwa, w najlepszym razie zbędna. Według pani Zalewskiej "bezkosztowa", jednak sam premier Morawiecki przyznał niechętnie, że z rządowej kasy wydano na reformę ponad 1, 6 mld zł. Jeszcze więcej dołożyły samorządy - wg różnych źródeł od 2 do nawet 6 mld zł. Na co poszły tak ogromne pieniądze? Otóż głównie na remonty sal i toalet, czyli na dostosowywanie budynków po likwidowanych gimnazjach do potrzeb młodszych uczniów. Przeforsowanie własnego planu było dla pani minister ważniejsze niż dobro pracowników oświaty. Anna Zalewska nie traci jednak dobrego samopoczucia. Sama na zarobki narzekać nie musi - tylko z nagród wyciągnęła w ub. roku ponad 75 tys. zł. Rzecznik Urban w stanie wojennym powiedział, że "rząd się wyżywi". Z tego założenia najwyraźniej wychodzą także ministrowie PiS.


Mądrzy Chińczycy nazywają nauczycieli "budowniczymi narodu". Lekceważące reakcje ministrów i premiera PiS na protest pedagogów pokazują, jak naprawdę zależy im na przyszłości Polski i Polaków. Dlatego najpierw należy ich rozliczyć w jesiennych wyborach, a potem szybko naprawiać zniszczoną edukację.
Z naszej perspektywy ludzie są ważniejsi niż system, dlatego zmiany zaczniemy od podwyżek pensji w oświacie.
Tak, by młodym ludziom opłacało się zostać nauczycielem i z pełnym zaangażowaniem jak najlepiej kształcić przyszłe kadry.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...